Widok stacji benzynowych nie jest dzisiaj niczym dziwnym – w całej Rumi znajduje się ich kilka. Inaczej było przed wojną. W latach trzydziestych samochody nie były powszechnym środkiem transportu, a więc i stacje paliwowe zakładano stosunkowo rzadko. Jedna z nielicznych znajdowała się na terenie Zagórza.


Powstała ona dzięki rodziny Kullingów. Kierowcom udostępniona została w 1931 roku. Jej pomysłodawcą i założycielem był Teofil Kulling, który w latach trzydziestych pełnił funkcję sołtysa Zagórza. W latach trzydziestych stację obsługiwała córka właściciela – Maria Kulling. Pomagał jej mąż Feliks Bronk.

Obiekt znajdował się mniej więcej na wysokości dzisiejszego Urzędu Miasta – niemal dokładnie naprzeciwko nieistniejącego zajazdu.

Pomysł budowy stacji benzynowej był strzałem w dziesiątkę. Już w latach trzydziestych przecinająca Zagórze droga (dzisiejsza „krajówka”, czyli ulica Sobieskiego) chętnie wykorzystywana była przez kuracjuszy udających się na wakacje do popularnych nadmorskich miejscowości. Warto też pamiętać, że przed wojną okolice Zagórza i Szmelty również były ośrodkiem wypoczynkowym – z usług stacji korzystali także lokalni wczasowicze.

Kres istnieniu stacji benzynowej przyniosła II wojna światowa. We wrześniu 1939 roku wojsko polskie zarekwirowało całe paliwo, a po przegranej kampanii wrześniowej i zajęciu okolicy przez wojska niemieckie obiekt zlikwidowano.

A jak wyglądała taka przedwojenna stacja benzynowa? Zupełnie inaczej niż dzisiaj. Dzięki wspomnieniom zebranym przez p. Andrzeja Sadłowskiego i zachowanym fotografiom wiemy, że:

„W owych czasach dystrybutory malowane były na kolor czerwony (…) tankowanie wyglądało następująco: z głównego zbiornika ręcznie pompowano żądaną ilość paliwa do przezroczystego pojemnika, który znajdował się w górnej części dystrybutora. Posiadał on podziałkę odmierzającą paliwo co pięć litrów. Kiedy pojemnik został napełniony wymaganą ilością, przez gumowy wąż paliwo spływało do baku samochodu. W przypadku, kiedy klient kupował więcej niż 20 litrów, cała czynność była powtarzana.”

Na zakończenie warto dodać, że chociaż w latach trzydziestych na stacji nie można było kupić czasopism czy hot-dogów to litr paliwa kosztował… 30 groszy.

* Cytat oraz informacje znajdujące się w powyższym tekście pochodzą z artykułu p. Andrzeja Sadłowskiego. Odnaleźć można je na stronie www.rumia.edu.pl.